menu

środa, 15 kwietnia 2015

R.1. Niebezpieczeństwo

   Jak co tydzień wracałam z rodzicami od Babci, która mieszka 3 km od naszego domu.Zapowiadało się nudne niedzielne popołudnie.Byliśmy już tylko 2 minuty drogi od domu gdy jakiś mężczyzna wybiegł na drogę.Tata dał radę wyhamować lecz samochód wpadł w poślizg uderzyliśmy w stare drzewo niedaleko mojej szkoły.Straciłam przytomność.
  Obudził mnie dopiero strzał z jakiejś broni palnej.Wystraszona spojrzałam na fotele rodziców nie było ich w aucie.A nasz samochód był zastawiony kilkoma innymi. Drzwi po mojej prawej stronie były zamknięte, przez szybę która jakimś cudem nie wyleciała widziałam drzewo.Drzwi po lewej zawsze były zepsute ale musiałam jakoś się wydostać więc spróbowałam je otworzyć ale nic to nie dało.Wtedy moja klaustrofobia dała się we znaki jako 14-letnia dziewczyna byłam tez odważna i dalej myślałam nad wyjściem.Wtedy zobaczyłam kogoś przechodzącego obok pojazdu.Zaczęłam krzyczeć:
-Pomocy uwolnij mnie jestem tu sama!Pomocy!
Postać ruszyła w moją stronę wtedy zrozumiałam że coś jest nie tak.Strach zmotywował mnie do działania i uświadomiłam sobie, że w zeszłym tygodniu tata blokował siedzenie by nie składało się, było ono zablokowane małym drucikiem który szybko wyjęłam.Postać pukała w szybę.Nagle ktoś zaczął do niej strzelać i postać odeszła od samochodu.Weszłam do bagażnika przez złożony fotel chwyciłam plecak z ciuchami i wyjęłam kilka książek po czym włożyłam apteczkę z samochodu.Chwyciłam gaśnicę i otworzyłam klapę bagażnika.Niedaleko auta stała dziewczyna z mojej szkoły którą nazywano w szkole Herbatą, znałam ją tylko z widzenia
-Co się stało i kto to był?-Spytałam.
-Musimy iść za kilka minut będzie ich tu pełno-Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Ale gdzie i po co?-Spytałam ponownie licząc na odpowiedz.
-Masz klucze do swojego domu?-Spytała z uśmiechem na twarzy.
-Mam.-Odpowiedziałam zdziwiona pytaniem.
-A masz w domu rolety lub zasłony?-Spytała spokojnie
-Mam ale po co Ci to wiedzieć?-Zdziwiłam się
-Dla bezpieczeństwa...To prowadź musimy iść...I masz to.-Wyjęła z mojej dłoni gaśnicę i dała kilka strzał i kuszę.
-Po co mi to?-Spytałam zakłopotana.
-Wiem , że uczyłaś się strzelać z kuszy i łuku.Musisz się bronić.-Odpowiedziała z przekonaniem dziewczyna.
  Nie odezwała się do mnie do czasu aż doszłyśmy do mojego domu.Szłam wciąż zdziwiona i oszołomiona całym tym wydarzeniem.Herbata zerkała uważnie na każdego napotkanego trupa i przekłuwała każdemu czaszkę ślicznie zdobionym nożem.Gdy wreszcie miałyśmy skręcić w moją ulicę kazała mi poczekać i dokładnie się rozglądać sama zrobiła kilka kroków i skradała się jak by miała za rogiem ujrzeć płatnego zabójcę.Po chwili wróciła by oznajmić, że droga nie jest bezpieczna i musimy przejść przez płot.Kazała mi przejść pierwszej i przerzuciła mi wszystkie rzeczy,moim zadaniem było  iść do domu zamknąć oraz zasłonić wszystkie okna i drzwi a sama gdzieś pobiegła, zabroniła mi również zapalać światła....Pognałam co sił w nogach do domu i zrobiłam wszystko o co prosiła Herbata.Zapaliłam świeczkę i czekałam na jej przybycie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz