-To gdzie jedziemy?-Spytałam po jakiś 15 minutach drogi.Herbata spojrzała na mnie i z powrotem na drogę po chwili powiedziała:
-Mam pomysł 200km z tąd jest gospodarstwo agroturystyczne zamknięte w zeszłym tygodniu z tego co wiem to nie będzie tam nikogo a gospodarstwo jest ogrodzone zostaniemy tam póki jest bezpiecznie-Odpowiedziała z namysłem dziewczyna.
Wciąż myślałam o tej kobiecie...Zrobiłam coś złego ale działałam w samo obronie może powinnam wtedy dać się zabić i teraz bym nie żałowała moich czynów ale z drugiej strony umarłabym i nic bym nie zdziałała a ta kobieta zabiła by kolejnych ludzi....Wtedy samochód zaczął zwalniać i się zatrzymał.
-Co!?Dlaczego stajemy?!-Zaczęłam krzyczeć ze zdenerwowania w końcu byłyśmy dopiero w połowie drogi...
-Uspokój się mamy resztkę paliwa a tu stoją samochody spuścimy paliwo przeszukamy auta i pojedziemy dalej...-Odpowiedziała spokojnie Herbata.
-No dobra-Powiedziałam wychodząc z samochodu oraz biorąc katanę...
Herbata również wyszła pokręciła się wokół auta i spytała
-Wiesz jak spuścić paliwo?-Zamknęła oczy i czekała na mój wrzask...
-Tak wiem...Otwórz bagażnik i daj mi wężyk...-Podeszłam do samochodu i otworzyłam małą klapkę z lewej strony samochodu.
-To?-Spytała pokazując wężyk...
-Tak i daj coś do paliwa!-Odpowiedziałam...
Herbata podeszła z wężykiem i czymś na paliwo...Podała mi wężyk a kanister na paliwo postawiła obok i zaczęła przeszukiwać inne samochody...
Wzięłam wężyk i pomyślałam że skończy się to jak moje obrazki z tuszu od kolorowych długopisów- będę mieć okropny smak w ustach przez resztę dnia. Spokojnie zrobiłam trzy wdechy i włożyłam wężyk by paliwo mogło polecieć...i wtedy wciągnęłam trochę paliwa i od razu wyplułam je z lewej strony...po chwili kanister był pełny...zamknęłam go i włożyłam do auta...
Zaczęłam przeszukiwać zielony samochód na fotelu kierowcy leżały zbite okulary a zaraz obok leżała mała butelka wody , chwyciłam butelkę i wystawiłam z samochodu z tyłu był fotelik obok którego siedział słodki mały króliczek pomyślałam że go wezmę w końcu na tym świecie jest coraz mniej tak słodkich rzeczy trochę dalej były torby z ciuchami wzięłam tylko kurtkę ponieważ inne rzeczy były za małe lub za duże na mnie czy Herbatę.Kurtka ta była jasno niebieska i miała śliczny kaptur z uszami królika była po prostu ciepła i na pewno mi się przyda...Wyjęłam kluczyki ze stacyjki i otworzyłam bagażnik.Zaczęłam się czerwienić.
-Hej...Herbata!Zgadnij co znalazłam!Trzy kanistry z paliwem!!!!-Zaczęłam krzyczeć z całej siły...
-A wiesz co ja znalazłam hordę zombie! Wsiadaj do auta już!!!-Zaczęła krzyczeć równie głośno jak ja...
Obydwie wzięłyśmy wszystkie "podarki" i pobiegłyśmy czym prędzej do samochodu. Od razu jak wsiadłam Herbata ruszyła...I tak jechałyśmy kolejne 50 km w tym czasie ja przeszukiwałam schowki i znalazłam mapę po czym wyjęłam z plecaka ołówek i zaznaczyłam swój dom, cel podróży, oraz przystanek.
Robiło się powoli ciemno.
-Słuchaj musimy zjechać do lasu...-Powiedziała zasmucona ujrzawszy "sznur" samochodów na drodze...
-No dobra i wtedy ruszymy rano bo teraz i tak nic nie widać-Odpowiedziałam z zaniepokojeniem.
Po chwili zjechałyśmy do lasu.Herbata wyszła i zaczęła obsypywać okna błotem...
-Co robisz?-Spytałam.
-I tak dalej nie pojedziemy zabrudzę szyby i żaden zombie nas nie zauważy a ty zasłoń okna jakimiś ciuchami-Odpowiedziała zdecydowana Herbata.
Po 20 minutach samochód był chwilowo bezpieczny.
Jako iż idąc nie zabierzemy wszystkiego co wiozłyśmy w samochodzie zaczęłam opróżniać plecak...Po czym włożyłam na dno kurtkę znalezioną w samochodzie,króliczka dołożyłam pięknie złożone ciuchy i na wierzch dopełniłam plecak jedzeniem.Herbata wzięła plecak który znalazła i również go pakowała...Po chwili przyglądania się dziewczynie...włożyłam mapę, apteczkę , oraz ołówek do przedniej kieszeni a z lewej strony plecaka włożyłam butelkę z napojem.
-Słuchaj ja idę spać obudź mnie jak będzie się coś działo albo za 3 godziny wtedy będzie zmiana.-Powiedziałam ziewając.Herbata kiwnęła głową.
Po 9 godzinach obudziłam się sama Herbata siedziała na fotelu kierowcy.
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?-Spytałam zdziwiona
-Musiałaś się wyspać a ja pobyć sama więc stwierdziłam że tak będzie lepiej.-Odpowiedziała nie poruszona.
-Dzięki, to co idziemy?-Spytałam wciąż nie do końca obudzona...
-Ok... a i dołożyłam do twojego plecaka 1 butelkę soku bo mi miejsca zabrakło...-Odpowiedziała uśmiechnięta.
Założyłyśmy plecaki i wyszłyśmy z samochodu.
menu
- ♥
- Wszystkie rozdziały
- Rozdziały 1-10
- R.1. Niebezpieczeństwo
- R.2. Po 1. Przeżyć
- R.3. Nikt nie powiedział że "Będzie łatwo"
- R.4.Wyboista droga do sukcesu
- R.5. Bezpieczna Strefa - Dom czy przystanek?
- R.6.Nadzieja ponoć umiera ostatnia
- R.7.Uczucia wyłączone
- R.8. Jak dalej iść?
- R.9.Magazyny w Austrii - kolejne wyzwanie
- R.10.Kim jesteś?Jak to możliwe?
- Rozdziały 11-20
- Rozdziały 1-10
- Postacie
- FanArty
- Czekam na wasze prace
- Czekam na wasze prace
- Więcej o mnie
- Pomoc
- ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz