-Hey, jestem Kuba będę was oprowadzać po strefie.-Powiedział z uśmiechem.
Jako iż nie miałyśmy nic do roboty oraz nie miałyśmy wyboru powoli poszłyśmy za nim.Kuba wytłumaczył nam,że strefa podzielona jest na sześć części:cztery mieszkalne, jedną dla rady i jedną najmniejszą dla wszystkich którzy nie są częścią strefy czyli osób które dołączyły w czasie ostatniego tygodnia i tych którzy są w strefie tylko przejściowo.Cztery części mieszkalne nazywane były sektorami "A", "B","C","D".Strefa miała własną rezerwę prądu,gazu oraz wody.W sektorze "A" hodowano zwierzęta, w sektorze "B" była dosyć duża farma.Sektor "C" odpowiadał za wielką stołówkę gdzie schodzili ludzie ze wszystkich części strefy, za to w sektorze "D" mieścił się magazyn.We wszystkich sektorach było od 20-50 domów.Część rady była mniejsza od sektorów ale mieszkało tam 10 członków rady z rodzinami.Strefa mieściła ponad 5 tysięcy ludzi.
-Dlaczego nie możemy się z nimi przywitać?-Spytała smutno Herbata.
-Niestety ale jak wyjdziemy do ludzi wszyscy musieli by być odkażani, ponieważ wciąż nie wiemy czy nie jesteście zarażone.A teraz chodźcie musicie być w domku przed godziną policyjną...-Odpowiedział niechętnie chłopak.
-Wprowadziliście godzinę policyjną?-Spytałam zaciekawiona.
-Tak jest bezpieczniej nikt nie pałęta się po ulicach nocą.
Po chwili byliśmy już w domku.Kuba wpuścił nas i zakluczył dom.Po raz pierwszy od miesiąca czułam, że mogę spać spokojnie i nic w tym czasie mnie nie zje.
Z samego rana obudziły mnie strzały.Po chwili wstałam i podeszłam do drzwi.Otworzyła je kobieta która wcześniej wpuściła nas do strefy.
-Co się stało?-Spytałam niemrawo.
-Ktoś się przemienił w sektorze "C".-Odpowiedziała pośpiesznie.
-Jak to?-Spytałam nie dowierzając.
-Prawdopodobnie Elen miała zawał i umarła po czym zamieniła się w to coś.-Odpowiedziała.
-Ale...?-Chciałam zadać kolejne pytanie lecz kobieta odwróciła się i powiedziała:
-Musicie mieć szansę na ucieczkę.-Po czym rzuciła na ziemię klucz.
Obudziłam Herbatę i kazałam jej iść do domku leśniczego niedaleko od strefy, a sama postanowiłam odpokutować i obronić kilka ludzkich żyć tym bardziej, że jedno zażyło mi się zabrać.Wyjęłam kuszę i 58 strzał z plecaka.Herbata wzięła mój plecak i swój pobiegła w stronę wyjścia ze strefy, za to ja pobiegłam do sektora "C" na szczęście widziałam wejście podczas zwiedzania.W całym sektorze było mnóstwo ludzi atakowanych przez jeszcze więcej zombie powoli strzelałam do każdego celując w głowę aż w końcu została mi jedna strzała.Wtedy ujrzałam pistolet w kieszeni jednego z zabitych przeze mnie zombie podbiegłam do niego i już miałam wziąć pistolet ale obok zombie się poruszył, szybko wbiłam mu strzałę w głowę ale nie przebiła ona czaszki wtedy z całej siły skoczyłam na głowę zombie od razu się rozpryskała wtedy wzięłam pistolet i strzeliłam w jednego z zombie.Tym sposobem zesłałam na siebie wszystkie trupy.Po chwili zza krzaków wyskoczyło kilka osób z bronią zaczęli mnie bronić.Po chwili nie widać było już żadnego zombie.Ludzie zaczęli wynosić trupy poza strefę, podszedł do mnie mężczyzna i spytał;
-Kim jesteś?Nie należysz do strefy prawda?-Spytał zdziwiony.
-Jestem Sara.I nie, nie należę do strefy.-Odpowiedziałam.
-Mam dla Ciebie propozycję zostań w strefie i bądź członkinią rady.-Zaproponował.
-Raczej nie...Ja mam tylko 14 lat, a poza tym muszę odnaleźć rodziców-Odpowiedziałam zdziwiona propozycją.
-Wykazałaś się walecznością i odwagą zrobimy tak: ty dołączysz do rady a ja wyznaczę kilka osób by pomogły Ci znaleźć rodzinę.-Odpowiedział bez namysłu.
-Dobrze a teraz pan wybaczy ale muszę zebrać strzały i iść po koleżankę.-Odpowiedziałam po chwili.
Wtedy mym oczom ukazała się Herbata z ciotką Cloe, były ubrudzone i całe od krwi.
-Herbata!Powiedz,że cię nie ugryzły!-Krzyknęłam i podbiegłam do nich.
-Nie, wszystko jest ok tylko uciekając przed NIMI musiała się nieźle pokaleczyć.-Odpowiedziała biorąc głęboki oddech.
Z samego rana obudziły mnie strzały.Po chwili wstałam i podeszłam do drzwi.Otworzyła je kobieta która wcześniej wpuściła nas do strefy.
-Co się stało?-Spytałam niemrawo.
-Ktoś się przemienił w sektorze "C".-Odpowiedziała pośpiesznie.
-Jak to?-Spytałam nie dowierzając.
-Prawdopodobnie Elen miała zawał i umarła po czym zamieniła się w to coś.-Odpowiedziała.
-Ale...?-Chciałam zadać kolejne pytanie lecz kobieta odwróciła się i powiedziała:
-Musicie mieć szansę na ucieczkę.-Po czym rzuciła na ziemię klucz.
Obudziłam Herbatę i kazałam jej iść do domku leśniczego niedaleko od strefy, a sama postanowiłam odpokutować i obronić kilka ludzkich żyć tym bardziej, że jedno zażyło mi się zabrać.Wyjęłam kuszę i 58 strzał z plecaka.Herbata wzięła mój plecak i swój pobiegła w stronę wyjścia ze strefy, za to ja pobiegłam do sektora "C" na szczęście widziałam wejście podczas zwiedzania.W całym sektorze było mnóstwo ludzi atakowanych przez jeszcze więcej zombie powoli strzelałam do każdego celując w głowę aż w końcu została mi jedna strzała.Wtedy ujrzałam pistolet w kieszeni jednego z zabitych przeze mnie zombie podbiegłam do niego i już miałam wziąć pistolet ale obok zombie się poruszył, szybko wbiłam mu strzałę w głowę ale nie przebiła ona czaszki wtedy z całej siły skoczyłam na głowę zombie od razu się rozpryskała wtedy wzięłam pistolet i strzeliłam w jednego z zombie.Tym sposobem zesłałam na siebie wszystkie trupy.Po chwili zza krzaków wyskoczyło kilka osób z bronią zaczęli mnie bronić.Po chwili nie widać było już żadnego zombie.Ludzie zaczęli wynosić trupy poza strefę, podszedł do mnie mężczyzna i spytał;
-Kim jesteś?Nie należysz do strefy prawda?-Spytał zdziwiony.
-Jestem Sara.I nie, nie należę do strefy.-Odpowiedziałam.
-Mam dla Ciebie propozycję zostań w strefie i bądź członkinią rady.-Zaproponował.
-Raczej nie...Ja mam tylko 14 lat, a poza tym muszę odnaleźć rodziców-Odpowiedziałam zdziwiona propozycją.
-Wykazałaś się walecznością i odwagą zrobimy tak: ty dołączysz do rady a ja wyznaczę kilka osób by pomogły Ci znaleźć rodzinę.-Odpowiedział bez namysłu.
-Dobrze a teraz pan wybaczy ale muszę zebrać strzały i iść po koleżankę.-Odpowiedziałam po chwili.
Wtedy mym oczom ukazała się Herbata z ciotką Cloe, były ubrudzone i całe od krwi.
-Herbata!Powiedz,że cię nie ugryzły!-Krzyknęłam i podbiegłam do nich.
-Nie, wszystko jest ok tylko uciekając przed NIMI musiała się nieźle pokaleczyć.-Odpowiedziała biorąc głęboki oddech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz