menu

piątek, 10 lipca 2015

R.10.Kim jesteś?Jak to możliwe?

 Gdy tylko wróciliśmy Kuba opowiadał nam że podczas naszej nieobecności w strefie dużo się działo:
-strefa została zaatakowana przez jakąś grupę ocalałych
-w sektorze D i A przemienili się ludzie
-zaczęło brakować amunicji więc wysłano dwie 15 osobowe grupy po zapasy lekarstw i amunicji
-jedna grupa wróciła a druga nie daje oznak życia
Po tych wszystkich wydarzeniach w strefie zostało około 300 osób.

Dzień po powrocie razem z Norbertem wyszłam na obchód na zewnątrz strefy gdy kilka osób wypakowywało jedzenie i nosiło do tak zwanej stołówki.W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk jakiejś dziewczyny.
-Ty jej pomóż ja pobiegnę po pomoc-powiedział Norbert biegnąc w stronę wejścia do strefy.
Kiwnęłam głową na znak że zrozumiałam i pobiegłam w stronę z której dobiegł krzyk.Po chwili zobaczyłam kilku zombie próbujących wejść na drzewo na którym najprawdopodobniej siedziała dziewczyna która chwilę temu przywołała mnie swoim krzykiem.Nagle zza krzaków wyszedł Alex.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam cicho.
-Ratuję Ci tyłek...Znowu
-Jak widzisz radzę sobie świetnie-powiedziałam odwracając wzrok w drugą stronę.
-No właśnie nie widzę-odparł chwytając gałązkę i łamiąc ją by zwrócić uwagę trupów.
-Co ty robisz?-spytałam.Chłopak nic nie odpowiadając chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę drzewa na którym siedziała dziewczyna.Alex pomógł jej zejść i zaprowadził ją do strefy.Ja postanowiłam znaleźć Norberta z grupą która miała pomóc nieznajomej.Myślałam dlaczego Alex był akurat w lesie i zamiast pozwolić mi zabić zombie postanowił je tylko odciągnąć.Wtedy wpadłam na to, że rano zapomniałam załadować pistoletu bo nie miałam w moim pokoju już naboi, ale skąd wiedział, że mam niezaładowany pistolet?Przecież rano byłam sama...
 Wreszcie udało mi się znaleźć całą grupę i mogliśmy wrócić do strefy.Okazało się iż dziewczyna którą uratowaliśmy nazywa się Meredith (Meredit).Wróciłam do swojego domu zajmowałam się swoimi sprawami i rozmyślałam nad tym skąd Alex wiedział o mojej niezaładowanej broni.Po chwili zostałam wezwana do szpitala.Na korytarzu spotkałam Alice.
-Co się stało?-spytałam.
-Ta dziewczyna...jest zarażona...przyprowadziłaś tu tykającą bombę!
Powoli weszłam do sali i postanowiłam z nią pogadać lecz dziewczyna udawała że mnie nie rozumie.Po chwili podszedł do mnie lekarz mówiąc:
-Ona Ci nic nie powie...
-Dobra...-podeszłam do niej i zaczęłam mówić:
-Wiesz że jesteś zarażona?
-Nie, nie, nie!Jestem odporna!Zrozumcie to wreszcie nawet nie mam ugryzienia!Rana zniknęła 2 miesiące temu!-wykrzyknęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz