menu

sobota, 16 maja 2015

R.4.Wyboista droga do sukcesu

 -To gdzie idziemy?-Spytałam ziewając.
 Herbata spojrzała na mapę i bez słowa ruszyła w stronę przeciwną do autostrady.
-Możesz iść wolniej?-Spytałam nie do końca obudzona i wymęczona spaniem w pozycji kulki.
-Możesz się zamknąć?Sprowadzisz ich z okolicy a nie mam ochoty z nimi walczyć...-Odpowiedziała zdenerwowana Herbata...
   Nic nie mówiłam, tylko powoli podążałam z kataną w ręku tuż za Herbatą...Czułam że Herbata jest smutna zagubiona i trochę zła tylko nie wiedziałam dlaczego.Nagle zaczęła iść wolniej, nawet jej kroki były spokojniejsze nie było słychać pękających gałązek pod jej stopami ja zrobiłam to samo wtedy pomyślałam że podczas wszystkich tych wydarzeń jedyną osobą była Herbata.Miałam przed oczami moją śmierć gdyby nie Herbata...
-Zombie-pokazałam palcem na powoli poruszającą się kreaturę w krzakach ok 2 metry od nas.
-Nie widzi nas więc możemy iść tylko cicho.-Wyszeptała Herbata.
   Herbata zaczęła poruszać się szybciej ale ciszej.Ja nie mogłam iść szybciej zostawałam w tyle a ciemna postać była coraz bliżej...Herbata zatrzymała się i wycelowała w krzaki.Po kilku sekundach z krzaków wyłoniła się kobieta, nie był to zombie...Wtedy Herbata krzyknęła nie zważając na zombie czy inne niebezpieczeństwa:
-Ciocia!Ciocia Cloe <Klołi>!!!-Przytuliła ciotkę z całej siły.
-Cicho...Ich jest tu pełno...Zaprowadzę was w bezpieczne miejsce, a teraz chodźcie, nie ma czasu na pewno już tu idą.-Odepchnęła Herbatę i kazała iść za sobą.
  Podążając za ciotką Herbaty myślałam czy ja również odnajdę rodzinę, czy znajdę kogokolwiek komu będę mogła w stu procentach zaufać.Wtedy znowu przypomniała mi się kobieta z domu sąsiadów, nie miała nikogo?Była sama?Straciła rodzinę?Im dłużej nad tym rozmyślałam tym bardziej wiedziałam, że muszę o niej zapomnieć, tylko jak?
  Wtedy usłyszałam strzały jeden, drugi, trzeci, były coraz bliżej.Wtedy ciotka Herbaty odwróciła się i powiedziała:
-Idź z koleżanką na most obok pola namiotowego, gdzie zawsze jeździliśmy na wakacje, tam jest mapa, w naszej kryjówce, weź ją i idźcie do zaznaczonego punktu, powiedz że jesteś moją siostrzenicą,na pewno was wpuszczą a teraz idźcie i się nie zatrzymujcie ja ich zmylę... a i masz to.-Zdjęła z szyi łańcuszek i dała go Herbacie.
-Ale...-Chciała coś zacząć Herbata.
-Klaudia, jak nie wrócę noś go do końca, a potem oddaj go komuś dla ciebie ważnemu.-Powiedziała odwracając się na pięcie.
   Herbata odwróciła się do mnie i powiedziała:
-Biegnij za mną i nie bój się będzie dobrze.
Potaknęłam głową.Po około godzinie naprzemiennego biegu i marszu byłyśmy na moście, ale robiło się ciemno a w pobliżu nie było żadnego domu.Herbata wzięła mapę z kryjówki na moście i ruszyła w stronę punktu na niej zaznaczonego.
-Klaudia!Nie zdążymy przed zmrokiem musimy zawrócić do tamtej leśniczówki.-Powiedziałam zaniepokojona zachowaniem Herbaty.
-Nie!Musimy iść jak się pośpieszysz to zdążymy wiem gdzie to jest dwa lata temu pomagałam z tatą na budowie mini miasteczka z własnym zbiornikiem wodnym prądem,gazem wszystkim!
-No dobra, ale jak zginę to cię zabiję...-Odpowiedziałam nie do końca przekonana tym pomysłem.
Droga strasznie się dłużyła ale po 20 minutach byłyśmy przy wielkiej bramie.
-I co pukamy?-Spytała Herbata.
Nic nie odpowiadając walnęłam z całej siły w metalową bramę.
-Spokojnie...Co się stało?!Kim jesteście i dlaczego tu przyszłyście?-Zza bramy wyłoniła się kobieta i od razu zasypała nas pytaniami.
-Moja ciotka Cloe nas tu przysłała.-Odpowiedziała Herbata.
-Sorry młoda ale mamy już komplet...-Powiedziała trochę zdziwiona.
-Proszę chociaż do rana.-Poprosiła smutna Herbata.
-Ja nie mogę decydować, poczekajcie chwilę może uzgodnię coś z radą.-Odpowiedziała równie smutno.
Po chwili wróciła.
Dalej przyglądałam się rozmowie:
-Uzgodniłam z radą że możecie zostać na noc, ale jeżeli Cloe nie wróci będziecie musiały iść.-Odpowiedziała smutno wpuszczając nas do środka.
Wtedy zrozumiałam że reszta mojego życia zależy od Ciotki Herbaty która może już nie żyć...Musiałam coś zrobić by zostać w tym bezpiecznym miejscu chociaż tydzień...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz