menu

środa, 27 maja 2015

R.6.Nadzieja ponoć umiera ostatnia

 Odskoczyłam od Herbaty i wzięłam butelkę wody stojącą kilka kroków ode mnie.Już po chwili pojawił się znany mi już Kuba z łóżkiem na kółkach.Herbata pomogła Cloe usiąść na łóżku. Odłożyłam broń i razem z Herbatą zaczęłyśmy pchać łóżko do części dla rady gdzie znajdował się również szpital, niestety ale nie było tam nikogo.
-Kuba...Leć po kogoś kto zna się na pierwszej pomocy!-Wykrzyknęłam zestresowana obecną sytuacją.
-Ale...
-Zamknij się i leć po kogoś bo będziesz mieć na sumieniu dwie osoby!-Zaczęłam się denerwować.
Chłopak pobiegł w stronę sektora "B".Nagle Cloe zaczęła dusić się krwią.
-Sara!!!Zrób coś cokolwiek!-Herbata zaczęła się poważnie denerwować.
-O boże...Dlaczego ja muszę wszystko robić?!-Spytałam i powoli obróciłam Cloe na lewy bok.
Wtedy do sali wbiegło kilku ludzi, kazali nam wyjść.Herbata usiadła w koncie niedaleko drzwi.
-Musimy iść...Przecież mówili że to potrwa co najmniej godzinę-Powiedziałam widząc smętną minę Herbaty.
-Jak możesz?Jak możesz znosić coś takiego?!-Spytała oburzona.
-Wtedy w domu moich sąsiadów była kobieta...ona zabiła całą ich rodzinę 5 osób...celowała do mnie musiałam ją...-Odpowiadałam powoli całą historię i znowu przed moimi oczami pojawił się moment strzału.
-Ty tak po prostu o tym mówisz?!Myślałam, że warto było Cię uratować ale może jednak lepiej byłoby gdybyś została w tym samochodzie może teraz Cloe nie byłaby na stole operacyjnym!-Powiedziała jakby miała mnie zaraz rozszarpać.
Odwróciłam się i wyszłam by jeszcze bardziej jej nie rozwścieczyć.Zaraz przy wejściu do sektora "C"  czekał Kuba.
-Czekaj...Mój tata chciał abyś porozmawiała z Alice-powiedział z uśmiechem Kuba.
-Twój tata?-Spytałam
-Mój tata prosił Cię o bycie w radzie...A Alice to laska mieszkająca w tamtym zielonym domu-powiedział wskazując dom z ciemno zielonym dachem.
-Okej...-Ruszyłam w stronę "Zielonego domu".
Podeszłam do drzwi i zapukałam lecz nikt nie otworzył.Nacisnęłam na klamkę i zaczęłam mówić:
-Miałam przyjść jestem Sara...Proszę nie strzelajcie-powiedziałam powoli idąc w przód.
Po chwili zza rogu wyłoniła się dziewczyna o ślicznych niebieskich oczach i blond włosach.
-Hej jestem Alice!-Powiedziała siadając do stołu.
-Cześć?Dlaczego chciałaś mnie widzieć?-Spytałam ostrożnie.
-Jestem najmłodszą dotychczas członkinią rady.Więc ja mam Ci wybrać dom jako iż 6 z 10 osób z rady zginęło mam duży wybór więc musisz mi pomóc-odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Dobra...Zaczynam się bać...-wyszeptałam.
-Straciliśmy dużo ludzi zanim powstały sektory przyzwyczaiłam się, ze ktoś umiera...A więc który wybierasz?-Spytała pokazując mi 7 fotografii.
-Nie potrzebuję osobnego domu jestem sama...zupełnie sama-odpowiedziałam pokazując najmniejszy dom.
-Okej teraz idź do siebie i weź rzeczy :) ,
Tak też zrobiłam.Po czym przeniosłam plecak do domu i zaczęłam go rozpakowywać.Po chwili usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
-Co ? Przecież został u babci...-powiedziałam cicho do siebie.Wyjęłam z plecaka i zauważyłam, że ktoś dzwoni do mnie z telefonu mamy, więc odebrałam.
-Hallo?-Ale w słuchawce nikt się nie odezwał.
-Hallo?-Postanowiłam spróbować jeszcze raz.
-Sara?To ty kochanie?-Usłyszałam zmęczony i smutny głos mojej mamy.
-Tak, mamo gdzie jesteś?-Spytałam zarówno szczęśliwa i zaniepokojona.
-Nie ważne tata już po ciebie idzie...
-Ale ja nie zostałam w samochodzie!-Odpowiedziałam szybko.
-Jak to?Więc gdzie jesteś?-Spytała zdziwiona.
-W bezpiecznym miejscu, mam jedzenie,wodę i broń.
-Dobrze zostań tam.-Powiedziała smutno.
-Ale mamo, gdzie jesteście?-Spytałam
-Wróć do domu i napisz mi SMS mam karty na dwie wiadomości teksto...-Wtedy rozłączyła się.
-Ale mamo!Hallo?Hallo?Mamo!-od razu pobiegłam do Alice.Gdy tylko wbiegłam nie mogłam złapać tchu dopiero po chwili mogłam mówić.
-Rozmawiałam z mamą!-Wykrzyknęłam.
-Co?!Jak?!
-Przez telefon, muszę ją znaleźć!-Odpowiedziałam.
-Zwołam zebranie i Ci wszystko opowiem a teraz idź muszę pomyśleć.-Uśmiechnęła się i pokiwała mi.
Postanowiłam iść zobaczyć co się dzieje z Herbatą i co ważniejsze z Cloe.W koncie siedziała Herbata w takiej samej pozycji jak wcześniej.Usiadłam kilka metrów od niej i czekałyśmy po około 30 minutach wyszedł lekarz i powiedział:
-Niestety ale jej organizm jest zbyt słaby, a ona bez kilku maszyn nie pożyje długo...Musimy ją odłączyć.
-Co?!Nie możecie!!!-Herbata spojrzała pogardliwie na lekarza.
-Musimy.Odłączymy ją gdy zaśnie by umarła w spokoju, powinnyście się cieszyć, że pozwalam wam się pożegnać.
Herbata weszła do sali i chwyciła Cloe za rękę pożegnała się i czekała aż zaśnie po czym patrzyła jak lekarz odłącza całą aparaturę.Ja przyglądałam się zza drzwi.Po chwili Herbata wyszła, widziałam tylko, że lekarz wbił nóż w mózg Cloe by się nie przemieniła.Ale wciąż w mojej głowie była rozmowa z mamą...przecież od miesiąca nie miałam zasięgu...czy ona żyje?

sobota, 23 maja 2015

Alice Peperman

Alice Peperman
Najważniejsze informacje :
Wiek : ok. 17 lat
Data Urodzenia :5 lipca 1998r.
Rodzice:
-Matka : żyje
-Ojciec : żyje
Pojawia się w rozdziale : 6
                            Krótki opis
Dziewczyna jest jak dotychczas najmłodszą członkinią rady w strefie.Nastolatka zawsze była grzeczna ułożona i pomocna


Jakub (Kuba) Ernis

    Jakub (Kuba)
Najważniejsze informacje :
Wiek : ok. 15 lat
Data Urodzenia :2000r.
Rodzice:
-Matka : nie wiadomo
-Ojciec : żyje, członek rady
Pojawia się w rozdziale : 5
                           Krótki opis
Kuba jest dobrym i pomocnym chłopakiem który jest jedną z najaktywniej pomagających osób w strefie.Niektórzy sądzą, że gdyby nie on w strefie panowałby chaos.

piątek, 22 maja 2015

Cloe Green-Veekson

    Cloe Green-Veekson
Najważniejsze informacje :
Wiek : 34 lata
Data Urodzenia : 6 stycznia 1981r.
Data Śmierci : 15 sierpnia 2015r.
Rodzice:
-Matka : nie żyje
-Ojciec : nie żyje
Dalsza rodzina :
-Klaudia (Herbata) Green
                           Krótki opis
Cloe jest zwykłą kobietą która długo otrząsała się po śmierci całej rodziny która zginęła w pierwszych dniach apokalipsy.Kobieta po zobaczeniu w lesie Klaudii zaczęła wariować i postąpiła bezmyślnie zostawiając dziewczyny na pastwę losu.
                        Życie przed apokalipsą
Cloe przed apokalipsą byla zwykłą panią domu miała dwóch synów Max'a (10 lat) i Jack'a <Dżejka> (14 lat) oraz córkę Rose <Rołs> (2 lata).Kobieta miała ułożone życie dobrą pracę kochającego męża ale wszystko straciła z dniem apokalipsy.
Byście mogli lepiej wyobrazić sobie Cloe dodaję zdjęcie aktorki która byłaby idealna do jej roli xd 

czwartek, 21 maja 2015

Klaudia (Herbata) Green

    Klaudia (Herbata)
Najważniejsze informacje :
Wiek : 16lat
Data Urodzenia : 10 września 1999r.
Rodzice:
-Matka : nie żyje
-Ojciec : nie wiadomo
Dalsza rodzina :
-Ciotka Cloe
Pojawia się w rozdziale : 1
                           Krótki opis
Klaudia jest jedną z głównych bohaterek "Apokaliptycznie".Dziewczyna ma około 16 lat.Klaudia przez rówieśników nazywana była Herbatą jako iż codziennie w szkole miała herbatę do picia.Bohaterka jest silna pomimo wielu problemów wychowawczych, można na niej polegać.Nastolatka zawsze dąży do spełnienia marzeń.
                        Życie przed apokalipsą
Klaudia przed apokalipsą nie była wzorem do naśladowania bowiem miała kilka konfliktów z prawem.Bohaterka jednak krótko przed apokalipsą straciła matkę oraz zamknęła się w sobie.Rodzice nastolatki nie mieszkali razem.Dziewczyna miała słabe stosunki z ojcem u którego mieszkała po śmierci matki ponieważ dowiedziała się, że ten zdradzał matkę gdy ta była w ciąży.Herbata nigdy nie obchodziła urodzin gdy była młodsza wyjeżdżała gdzieś na wakacje a gdy podrosła nie zależało jej by świętować to iż jest starsza.
Byście mogli lepiej wyobrazić sobie Herbatę dodaję zdjęcie aktorki która byłaby idealna do jej roli xd 
PS Jak macie jeszcze jakieś pytania napiszcie komentarz to ja chętnie jeszcze coś dodam :*
     A i informację są odświeżane co jakiś czas pozdrawiam:*

środa, 20 maja 2015

R.5. Bezpieczna Strefa - Dom czy przystanek?

 Niepewnym krokiem wkroczyłam na teren strefy.Kobieta zaprowadziła nas do małego domku w którym miałyśmy zostać przez chwilę, kobieta tłumaczyła nam, że musi nas zakluczyć byśmy nie stwarzały zagrożenia.W sumie rozumiem mogłybyśmy być np. zarażone.Po kilku minutach wyszła zamykając za sobą drzwi, chwilę później do domku wszedł chłopak.
-Hey, jestem Kuba będę was oprowadzać po strefie.-Powiedział z uśmiechem.
 Jako iż nie miałyśmy nic do roboty oraz nie miałyśmy wyboru powoli poszłyśmy za nim.Kuba wytłumaczył nam,że strefa podzielona jest na sześć części:cztery mieszkalne, jedną dla rady i jedną najmniejszą dla wszystkich którzy nie są częścią strefy czyli osób które dołączyły w czasie ostatniego tygodnia i tych którzy są w strefie tylko przejściowo.Cztery części mieszkalne nazywane były sektorami "A", "B","C","D".Strefa miała własną rezerwę prądu,gazu oraz wody.W sektorze "A" hodowano zwierzęta, w sektorze "B" była dosyć duża farma.Sektor "C" odpowiadał za wielką stołówkę gdzie schodzili ludzie ze wszystkich części strefy, za to w sektorze "D" mieścił się magazyn.We wszystkich sektorach było od 20-50 domów.Część rady była mniejsza od sektorów ale mieszkało tam 10 członków rady z rodzinami.Strefa mieściła ponad 5 tysięcy ludzi.
-Dlaczego nie możemy się z nimi przywitać?-Spytała smutno Herbata.
-Niestety ale jak wyjdziemy do ludzi wszyscy musieli by być odkażani, ponieważ wciąż nie wiemy czy nie jesteście zarażone.A teraz chodźcie musicie być w domku przed godziną policyjną...-Odpowiedział niechętnie chłopak.
-Wprowadziliście godzinę policyjną?-Spytałam zaciekawiona.
-Tak jest bezpieczniej nikt nie pałęta się po ulicach nocą.
Po chwili byliśmy już w domku.Kuba wpuścił nas i zakluczył dom.Po raz pierwszy od miesiąca czułam, że mogę spać spokojnie i nic w tym czasie mnie nie zje.
 Z samego rana obudziły mnie strzały.Po chwili wstałam i podeszłam do drzwi.Otworzyła je kobieta która wcześniej wpuściła nas do strefy.
-Co się stało?-Spytałam niemrawo.
-Ktoś się przemienił w sektorze "C".-Odpowiedziała pośpiesznie.
-Jak to?-Spytałam nie dowierzając.
-Prawdopodobnie Elen miała zawał i umarła po czym zamieniła się w to coś.-Odpowiedziała.
-Ale...?-Chciałam zadać kolejne pytanie lecz kobieta odwróciła się i powiedziała:
-Musicie mieć szansę na ucieczkę.-Po czym rzuciła na ziemię klucz.
 Obudziłam Herbatę i kazałam jej iść do domku leśniczego niedaleko od strefy, a sama postanowiłam odpokutować i obronić kilka ludzkich żyć tym bardziej, że jedno zażyło mi się zabrać.Wyjęłam kuszę i  58 strzał z plecaka.Herbata wzięła mój plecak i swój pobiegła w stronę wyjścia ze strefy, za to ja pobiegłam do sektora "C" na szczęście widziałam wejście podczas zwiedzania.W całym sektorze było mnóstwo ludzi atakowanych przez jeszcze więcej zombie powoli strzelałam do każdego celując w głowę aż w końcu została mi jedna strzała.Wtedy ujrzałam pistolet w kieszeni jednego z zabitych przeze mnie zombie podbiegłam do niego i już miałam wziąć pistolet ale obok zombie się poruszył, szybko wbiłam mu strzałę w głowę ale nie przebiła ona czaszki wtedy z całej siły skoczyłam na głowę zombie od razu się rozpryskała wtedy wzięłam pistolet i strzeliłam w jednego z zombie.Tym sposobem zesłałam na siebie wszystkie trupy.Po chwili zza krzaków wyskoczyło kilka osób z bronią zaczęli mnie bronić.Po chwili nie widać było już żadnego zombie.Ludzie zaczęli wynosić trupy poza strefę, podszedł do mnie mężczyzna i spytał;
-Kim jesteś?Nie należysz do strefy prawda?-Spytał zdziwiony.
-Jestem Sara.I nie, nie należę do strefy.-Odpowiedziałam.
-Mam dla Ciebie propozycję zostań w strefie i bądź członkinią rady.-Zaproponował.
-Raczej nie...Ja mam tylko 14 lat, a poza tym muszę odnaleźć rodziców-Odpowiedziałam zdziwiona propozycją.
-Wykazałaś się walecznością i odwagą zrobimy tak: ty dołączysz do rady a ja wyznaczę kilka osób by pomogły Ci znaleźć rodzinę.-Odpowiedział bez namysłu.
-Dobrze a teraz pan wybaczy ale muszę zebrać strzały i iść po koleżankę.-Odpowiedziałam po chwili.
 Wtedy mym oczom ukazała się Herbata z ciotką Cloe, były ubrudzone i całe od krwi.
-Herbata!Powiedz,że cię nie ugryzły!-Krzyknęłam i podbiegłam do nich.
-Nie, wszystko jest ok tylko uciekając przed NIMI musiała się nieźle pokaleczyć.-Odpowiedziała biorąc głęboki oddech.

sobota, 16 maja 2015

R.4.Wyboista droga do sukcesu

 -To gdzie idziemy?-Spytałam ziewając.
 Herbata spojrzała na mapę i bez słowa ruszyła w stronę przeciwną do autostrady.
-Możesz iść wolniej?-Spytałam nie do końca obudzona i wymęczona spaniem w pozycji kulki.
-Możesz się zamknąć?Sprowadzisz ich z okolicy a nie mam ochoty z nimi walczyć...-Odpowiedziała zdenerwowana Herbata...
   Nic nie mówiłam, tylko powoli podążałam z kataną w ręku tuż za Herbatą...Czułam że Herbata jest smutna zagubiona i trochę zła tylko nie wiedziałam dlaczego.Nagle zaczęła iść wolniej, nawet jej kroki były spokojniejsze nie było słychać pękających gałązek pod jej stopami ja zrobiłam to samo wtedy pomyślałam że podczas wszystkich tych wydarzeń jedyną osobą była Herbata.Miałam przed oczami moją śmierć gdyby nie Herbata...
-Zombie-pokazałam palcem na powoli poruszającą się kreaturę w krzakach ok 2 metry od nas.
-Nie widzi nas więc możemy iść tylko cicho.-Wyszeptała Herbata.
   Herbata zaczęła poruszać się szybciej ale ciszej.Ja nie mogłam iść szybciej zostawałam w tyle a ciemna postać była coraz bliżej...Herbata zatrzymała się i wycelowała w krzaki.Po kilku sekundach z krzaków wyłoniła się kobieta, nie był to zombie...Wtedy Herbata krzyknęła nie zważając na zombie czy inne niebezpieczeństwa:
-Ciocia!Ciocia Cloe <Klołi>!!!-Przytuliła ciotkę z całej siły.
-Cicho...Ich jest tu pełno...Zaprowadzę was w bezpieczne miejsce, a teraz chodźcie, nie ma czasu na pewno już tu idą.-Odepchnęła Herbatę i kazała iść za sobą.
  Podążając za ciotką Herbaty myślałam czy ja również odnajdę rodzinę, czy znajdę kogokolwiek komu będę mogła w stu procentach zaufać.Wtedy znowu przypomniała mi się kobieta z domu sąsiadów, nie miała nikogo?Była sama?Straciła rodzinę?Im dłużej nad tym rozmyślałam tym bardziej wiedziałam, że muszę o niej zapomnieć, tylko jak?
  Wtedy usłyszałam strzały jeden, drugi, trzeci, były coraz bliżej.Wtedy ciotka Herbaty odwróciła się i powiedziała:
-Idź z koleżanką na most obok pola namiotowego, gdzie zawsze jeździliśmy na wakacje, tam jest mapa, w naszej kryjówce, weź ją i idźcie do zaznaczonego punktu, powiedz że jesteś moją siostrzenicą,na pewno was wpuszczą a teraz idźcie i się nie zatrzymujcie ja ich zmylę... a i masz to.-Zdjęła z szyi łańcuszek i dała go Herbacie.
-Ale...-Chciała coś zacząć Herbata.
-Klaudia, jak nie wrócę noś go do końca, a potem oddaj go komuś dla ciebie ważnemu.-Powiedziała odwracając się na pięcie.
   Herbata odwróciła się do mnie i powiedziała:
-Biegnij za mną i nie bój się będzie dobrze.
Potaknęłam głową.Po około godzinie naprzemiennego biegu i marszu byłyśmy na moście, ale robiło się ciemno a w pobliżu nie było żadnego domu.Herbata wzięła mapę z kryjówki na moście i ruszyła w stronę punktu na niej zaznaczonego.
-Klaudia!Nie zdążymy przed zmrokiem musimy zawrócić do tamtej leśniczówki.-Powiedziałam zaniepokojona zachowaniem Herbaty.
-Nie!Musimy iść jak się pośpieszysz to zdążymy wiem gdzie to jest dwa lata temu pomagałam z tatą na budowie mini miasteczka z własnym zbiornikiem wodnym prądem,gazem wszystkim!
-No dobra, ale jak zginę to cię zabiję...-Odpowiedziałam nie do końca przekonana tym pomysłem.
Droga strasznie się dłużyła ale po 20 minutach byłyśmy przy wielkiej bramie.
-I co pukamy?-Spytała Herbata.
Nic nie odpowiadając walnęłam z całej siły w metalową bramę.
-Spokojnie...Co się stało?!Kim jesteście i dlaczego tu przyszłyście?-Zza bramy wyłoniła się kobieta i od razu zasypała nas pytaniami.
-Moja ciotka Cloe nas tu przysłała.-Odpowiedziała Herbata.
-Sorry młoda ale mamy już komplet...-Powiedziała trochę zdziwiona.
-Proszę chociaż do rana.-Poprosiła smutna Herbata.
-Ja nie mogę decydować, poczekajcie chwilę może uzgodnię coś z radą.-Odpowiedziała równie smutno.
Po chwili wróciła.
Dalej przyglądałam się rozmowie:
-Uzgodniłam z radą że możecie zostać na noc, ale jeżeli Cloe nie wróci będziecie musiały iść.-Odpowiedziała smutno wpuszczając nas do środka.
Wtedy zrozumiałam że reszta mojego życia zależy od Ciotki Herbaty która może już nie żyć...Musiałam coś zrobić by zostać w tym bezpiecznym miejscu chociaż tydzień...